Spontaniczne rysunki to zawsze wyzwanie, ale wyzwań nie ma co się bać! Ale od początku. W Święta, jak to w Święta, odwiedzałam rodzinę, przyjaciół, wiadomo. No i podczas jednego z takich spotkań - w domu mojego chłopaka, dowiedziałam się, że jego tata bardzo chciałby zobaczyć siebie w roli głównej na mojej ilustracji, ale nie typowo sportretowany, tylko w sposób w jaki zazwyczaj rysuję swoje rysunki i siebie. Ok! Zgodziłam się od razu, ale zaczęłam się w tej samej chwili zastanawiać jak ująć jego osobę, żeby również pojawiła się tam jakaś historia. Nie musiałam myśleć zbyt długo, nasz przemiły wieczór obfitował w opowieści, okraszone pokazem starych slajdów, z licznych podróży, wiem również, że pan Artur pasjonuje się pociągami...no i to było to. Połączenie tych wszystkich czynników podróżniczych, stało się tłem ilustracji.
Jako, że tuż po Świętach odbywały się urodziny pana Artura, sprezentowałam mu gotową ilustrację. Taka, więc jest historia tego portretu!
30 urodziny to naprawdę ważny dzień. Ja już mam go za sobą i nawet zdążyłam się już przyzwyczaić do mojej 3 z przodu (trzydziestka jest super!), no ale czas przyszedł na moją przyjaciółkę Agatę. Miała być impreza, miało być wyjątkowo, musiałam wymyślić prezent. Długo się zastanawiałam i w końcu...tak, to było to. Postanowiłam namalować portret Agaty oraz jej psiaka. Agata wprowadziła się niedawno do nowego mieszkania, więc stwierdziłam, że obraz, będzie czymś na pewno trafionym. Zrobiłam mały rekonesans co do kolorystyki wnętrza, wygrzebałam portretowe zdjęcie i zaczęłam rysować.
Cały portret postał w formie cyfrowej jako rysunek na iPadzie. Później wydrukowałam go na płótnie. Efekt był świetny, prezent trafiony...a jubilatka zadowolona, co było dla mnie najważniejsze!
zadowolona jubilatka!









